Facebook
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej.
SŁOWO KLUCZOWE
BRANŻA
REGION

Rządowe propozycje dotyczące systemu emerytalnego mogą osłabić i tak rachityczny trzeci filar systemu emerytalnego – obawia się Aleksander Łaszek, ekspert Fundacji Obywatelskiego Rozwoju. Jego zdaniem nie można oczekiwać, by po likwidacji lub marginalizacji OFE ludzie zaczęli nagle poszukiwać innych emerytalnych narzędzi. Może być wręcz przeciwnie. – Reakcją wielu ludzi na rządowe propozycje jest poczucie, że rząd chce przejąć ich oszczędności, bo uważają środki zgromadzone w OFE za prywatną własność. Efektem może być nieufność wobec innych zorganizowanych form oszczędzania na starość – twierdzi ekspert FOR, dodając, że widzie obecnie większych szans na upowszechnienie trzeciego filara.

O ile obowiązkowe ZUS i OFE można uznać w przybliżeniu za systemy powszechne (w przybliżeniu, bo nie podlegają im np. rolnicy, a parę grup zawodowych cieszy się przywilejami emerytalnymi) o tyle dobrowolne formy oszczędzania w trzecim filarze są w odwrocie. Ani funkcjonujące od 1999 roku Pracownicze Programy Emerytalne, ani funkcjonujące od 2004 roku Indywidualne Konta Emerytalne, ani wprowadzone w 2012 roku Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego nie podbiły serc Polaków.

Tymczasem to właśnie trzeci filar według założeń reformy z 1999 roku miał być znaczącym uzupełnieniem przyszłych świadczeń. Tak się jednak nie stało. Według danych KNF na koniec ubiegłego roku tylko 5,2 proc. osób aktywnych zawodowo odkłada swoje pieniądze na IKE, a tylko 3,2 proc. korzysta z IKZE. W sumie założono 635 tys. IKE i prawie 500 tys. IKZE, zdecydowana większość tych rachunków jest jednak nieaktywna. Z zakładanych przez firmy Pracowniczych Programów Emerytalnych korzysta ponad 350 tys. osób. W sumie we wszystkich trzeciofilarowych formach oszczędzania zgromadzono ledwie 12 mld zł. Dla porównania – w OFE 270 mld zł.

Taki stan rzeczy to po części efekt stosunkowo niskiej zamożności Polaków. Sytuacje mogłyby uzdrowić dodatkowe ulgi i zachęty podatkowe dla oszczędzających w trzecim filarze. Zdaniem Aleksandra Łaszka takie działania nie muszą się okazać skuteczne, bo równie ważne są pewne nawyki. – Doświadczenie uczy, że takie zachęty nie zawsze działają. Kluczowa jest skłonność do oszczędności, z tym jednak nie jest w Polsce najlepiej. Mamy obecnie bardzo niską stopę oszczędności i inwestycji prywatnych. A rządowe propozycje nie przyczyniają się do zwiększenia skłonności do oszczędzania – twierdzi ekspert FOR.  

 

autor: Adam Sofuł (wnp.pl)

http://www.praca.wnp.pl/zapomniany-trzeci-filar,203945_1_0_0.html